<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?>
<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
  <channel>
    <title>japonia-2016 on My New Hugo Site</title>
    <link>https://www.itchyfeet.pl/series/japonia-2016/</link>
    <description>Recent content in japonia-2016 on My New Hugo Site</description>
    <generator>Hugo -- gohugo.io</generator>
    <language>en-us</language>
    <lastBuildDate>Sun, 11 Dec 2016 20:00:00 +0200</lastBuildDate><atom:link href="https://www.itchyfeet.pl/series/japonia-2016/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml" />
    <item>
      <title>Słoneczna Sakura</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/siedemnasty/</link>
      <pubDate>Sun, 11 Dec 2016 20:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/siedemnasty/</guid>
      <description>W przedostatni dzień pobytu w Kraju Kwitnącej Wiśni pozwalamy sobie na odpoczynek już od samego rana i nie nastawiamy budzików. Wstajemy leniwie po 10.00, bez grama wyrzutów – w końcu to ostatni dzień, zamierzamy go spędzić na słodkim nicnierobieniu. Na śniadanie schodzimy do przestronnej kuchni, którą współdzielimy z gospodarzami. Pani domu – Mariko jest tego dnia w pracy, jednak jej mąż pracuje już tylko 3 dni w tygodniu i trafiamy w jego wolne okienko.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Pierogowy pomnik i walizka pełna skarbów</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/szesnasty/</link>
      <pubDate>Sun, 04 Dec 2016 20:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/szesnasty/</guid>
      <description>Autobus powoli pokonujący kolejne zakręty w spowitych mgłą rejonach Jeziora Chuzenji, dostarcza nas jednak ostatecznie cało na stację Nikko, gdzie wsiadamy w pociąg JR i jedziemy do naszej przesiadkowej stacji w Utsynomiyi. Yoko poleciła nam bowiem pierogi gyōza, z jakiś słynie to miasto, mające zresztą nawet pomnik (sic!) tego specjału na placu przed stacją. Odrobiliśmy wcześniej zadanie domowe i korzystając z Tripadvisora wybraliśmy na miejsce posiłku knajpkę Masashi.
Tripadvisor - Masashi</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Angielsko-włoskie zagubienie, kawowy autostop</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/pietnasty/</link>
      <pubDate>Mon, 28 Nov 2016 20:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/pietnasty/</guid>
      <description>Bardzo zadowoleni z zakupu drewnianego prezentu w pobliskim sklepie, wracamy na nadjeziorną ścieżkę prowadzącą do budynków Ambasady Wielkiej Brytanii i Ambasady Włoch. Wkrótce mijamy 2 budynki, opustoszałe, znajdujące się za zamkniętymi drzwiami lekko przyrdzewiałych ogrodzeń. Przyglądamy się im z kilku stron, na próżno poszukując jakichkolwiek oznak funkcjonowania. Naszym zagadkowym spojrzeniom oraz szeptom na temat opcji przedostania się do budynków odpowiada głucha cisza. Idziemy dalej. Docieramy do punktu z kilkoma ławkami, toaletami i zamkniętym punktem gastronomicznym.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Wodospad samobójców i podnoża góry Nantai</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/czternasty/</link>
      <pubDate>Sun, 20 Nov 2016 20:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/czternasty/</guid>
      <description>Rano mieszkanie opuszczamy razem z całą japońską rodziną. Mąż Yoko dojeżdża do pracy pociągiem niemal 2 godziny, znika więc jeszcze przed naszym zejściem na szybkie śniadanie. Tuż przed naszym wyjściem, w biegu charakterystycznym dla poniedziałkowego poranka, wyprawiane są dzieci. Od Yoko dowiadujemy się, że tutaj, w małej miejscowości nie funkcjonuje coś takiego jak szkolny autobus. Dzieci do szkoły docierają piechotą same – ale za to w małych, sąsiedzkich grupach, do których dołączają w miarę przemierzania ulic przez maluchów kolejni uczniowie.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>świątynna mekka turystów</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/trzynasty/</link>
      <pubDate>Sun, 13 Nov 2016 21:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/trzynasty/</guid>
      <description>W niedzielne przedpołudnie wysiedliśmy na stacji JR-Nikko, parę kroków od niej znajduje się stacja pociągów niezrzeszonych w ramach JR - bliżej otwartego dworca. Z niego z kolei odjeżdżają autobusy wożące turystów (których w tym miejscu w Japonii widzieliśmy chyba najwięcej, no może poza kilkoma świątyniami w Kyoto) po Nikko właśnie oraz dostarczających ich również na obrzeża Jeziora Chuenzji i do wodospadu Kegon Falls.
Zahaczamy najpierw o niewielki dworzec autobusowy, na którym stoją (już nie japońskie równe rzędy, a bardziej rozpierzchnięte grupki) oczekujący turyści.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Panorama z metalowego giganta i fale na schodach</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/dwunasty/</link>
      <pubDate>Mon, 07 Nov 2016 08:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/dwunasty/</guid>
      <description>W sobotni poranek przebudzają nas metaliczne dźwięki dochodzące z budowy za oknem (w gąszczu wysokich bloków i biurowców, powstaje kolejny). Jemy więc kupione dzień wcześniej w markecie śniadanie składające się z kanapek oraz onigiri, popijając je zieloną herbatą. Kawę w mini puszkach zabieramy na drogę i ruszamy w stronę drapacza chmur, który ma nam umożliwić obejrzenie panoramy miasta.
Budynek Umeda Sky Building jest widoczny bardzo dobrze, nie mamy więc problemu z trafieniem.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Neonowa Osaka i tysiące świateł Dotonbori</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/jedenasty/</link>
      <pubDate>Thu, 03 Nov 2016 07:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/jedenasty/</guid>
      <description>Kolejny raz mamy okazję i przyjemność podróżować cudem japońskiego przemysłu kolejowego. Futurystyczny Shinkansen dostarcza z Kioto nasze europejskie jestestwa do trzeciego pod względem wielkości miasta w Japonii w pół godziny. Zanim jednak przedostaniemy się do naszego kolejnego mieszkania, ogarniemy siebie, małe zakupy, nasze bagaże (w tym pierwsze od przyjazdu masowe pranie) zdąży zapaść zmrok. Mieliśmy w planie zobaczyć w Osace słynną, kolorową, pełną świateł i neonów dzielnicę Dotonbori, wjechać na szczyt Umeda Sky Building i obejrzeć panoramę miasta oraz odwiedzić Osaka Castle.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>ZAMEK NIJO I ŚWIĄTYNIA TOJI</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/dziesiaty/</link>
      <pubDate>Mon, 24 Oct 2016 21:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/dziesiaty/</guid>
      <description>Ostatni dzień w Kyoto postanawiamy spędzić na odwiedzeniu Zamku Nijo oraz Świątyni Toji. Pałac Imperialny, początkowo ujęty w planie, znika z niego po szacunkach czasowych – Shinkansen do Osaki mamy bowiem o 15.00, a przed bramą do Zamku materializujemy się około godziny 11.00 (przyczyną takiej pory rozpoczęcia wycieczkowego dnia jest dłuższe niż zwykle odsypianie poprzedniego dnia oraz pakowanie manatków).
Zamek jest naprawdę piękny. Przechodzimy przez bogato zdobioną złotymi akcentami bramę doń prowadzącą – zwieńczoną kształtem przywołującym na myśl bawole rogi.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Lisy i Gejsze</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/dziewiaty/</link>
      <pubDate>Sun, 16 Oct 2016 21:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/dziewiaty/</guid>
      <description>Kolejną interesującą nas drugiego dnia w Kyoto lokacją jest słynna dzielnica gejsz, czyli Gion. Docieramy na miejsce autobusem, chwilę krążymy aby odnaleźć konkretne ulice, charakterystyczne dla tej dzielnicy i dające choć nikły cień szansy na ujrzenie prawdziwej gejszy lub choćby przyuczającej się do tej elitarnej profesji maiko. O tym, że ewidentnie jesteśmy na dobrym tropie informują nas drewniane tablice, na których poza standardowymi zakazami jedzenia, picia, palenia czy śmiecenia widnieje jeden nadrzędny znak – zakaz dotykania gejsz.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Arashiyama i Ginkaku-ji</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/osmy/</link>
      <pubDate>Mon, 10 Oct 2016 11:00:00 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/osmy/</guid>
      <description>Plany na drugi dzień pobytu w Kyoto mamy ambitne. Jako, że jesteśmy ulokowani powiedzmy w północno-centralnej części miasta, będziemy przemieszczać się najpierw mocno na zachód (las bambusowy Arashiyama) by potem skoczyć skrajnie na wschód (Srebrny Pawilon), a później, mijając dzielnicę gejsz – Gion, przedostać się jeszcze w kierunku bardziej południowym (wzgórza Fushimi Inari). Początkowo w tymże planie było też miejsce dla pagody Toji, Zamku Nijo oraz Pałacu Imperialnego. Nauczeni jednak już trochę rozległością kompleksów świątynnych, do których przylega zawsze spora ilość terenów zielonych, nasze - poczynione na papierze (a w sumie – w komputerze) szacunki zwiedzania prowadzone z poziomu poznańskiej kanapy przed wyjazdem, trzeba dorzeźbić danymi z rzeczywistej podróży.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Kolacja obfitości i rybie oko na piękne lico</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/siodmy/</link>
      <pubDate>Sun, 11 Sep 2016 14:31:48 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/siodmy/</guid>
      <description>Wracamy do naszego mieszkania już bez deszczowego akompaniamentu. Przebieramy się w suche ubrania i wychodzimy w poszukiwaniu jakiejś knajpki na obiado-kolację. Szybko wślizgujemy się do polecanego na Tripadvisor miejsca, pełnego lokalnego towarzystwa, tłumnie zgromadzonego przy czymś na kształt ogromnego, wspólnego stołu.
Wszyscy są zadowoleni, żwawo dyskutują i często się śmieją. No i oczywiście zajadają smakowicie oraz (czasami) niecodziennie wyglądające przysmaki. Przy tym wesołym stole nie ma już jednak ani jednego wolnego miejsca, więc mijamy japońskie towarzystwo i sadowimy się przy à la barowym, jednakże niskim stole – z widokiem na kuchenne poczynania tutejszego mistrza sztuki kulinarnej.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Złoty skarb Kioto</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/szosty/</link>
      <pubDate>Sun, 11 Sep 2016 14:13:05 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/szosty/</guid>
      <description>Ważną informacją dotyczącą czasu poświęcanego na zwiedzanie świątyń (ogólnie, nie tylko Złotego Pawilonu w Kioto) – o którą niestety wzbogaciliśmy się dopiero w ramach praktyki i co było też kilkakrotnie przyczyną rezygnacji z niektórych, zaplanowanych wcześniej punktów - była specyfika dotycząca rozległości tych miejsc.
WAŻNE 🔔 Warto mieć na uwadze, że zwykle świątynia to nie jeden czy dwa budynki, ale spory kompleks, do którego przynależy zwykle co najmniej kilka zabudowań. Są to często mniejsze świątynie, cmentarze, miejsca modlitwy, pawilony z wystawami, pomniki, nie zapominając oczywiście o ogrodach, których przejście (nie zawsze płynne – warto bowiem zatrzymać się na chwilę w wielu miejscach), zajmuje dodatkowe minuty.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Deszczowy test jednośladów </title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/piaty/</link>
      <pubDate>Sat, 10 Sep 2016 14:02:22 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/piaty/</guid>
      <description>Trzeci dzień naszego pobytu na japońskiej ziemi to jednocześnie pierwszy dzień, w którym możemy zacząć korzystanie z naszych JR Pass-ów, co też czynimy z wielką radością od samego rana. Ponieważ zaraz po wylądowaniu na lotnisku Narita i odwiedzeniu biura JR zarezerwowaliśmy sobie miejsca w Shinkansenie do Kioto, mamy wszystkie potrzebne dane i ruszamy na stację. Z serca miasta – Tokyo Station wyruszamy w naszą pierwszą podróż osławionym superszybkim japońskim cudem transportowym.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Wizyta u cesarza i odwiedziny Hatchikō</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/czwarty/</link>
      <pubDate>Thu, 01 Sep 2016 21:51:22 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/czwarty/</guid>
      <description>Nasza pierwsza noc jest długa – nie nastawiamy budzików i pozwalamy trochę naszym ciałom zregenerować się po trudach podróży i wielogodzinnym braku snu. W związku z taką dyspensą zwlekamy się z łóżek po godzinie 10.00 kierowani bardziej rozsądkiem i chęcią odkrywania nowych miejsc, niż uczuciem regeneracji absolutnej. Nasze cele na drugi dzień w Tokio to Ogrody Cesarskie oraz odwiedzenie słynnej dzielnicy Shibuya. Oczywiście rozpoczynamy od Cesarza ☺
Najpierw jednak pałaszujemy śniadanie zakupione w 7eleven poprzedniego wieczoru i postanawiamy zatrzymać się gdzieś na pobudzającą kawę.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Odkrywamy tokio</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/trzeci/</link>
      <pubDate>Tue, 30 Aug 2016 19:58:22 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/trzeci/</guid>
      <description>Naszym celem pierwszego dnia było dotarcie do dzielnicy Yanaka, o której naczytaliśmy się sporo dobrego (że piękna, tradycyjna, spokojna, przechowująca dawnego ducha Tokio, pozwalająca się przenieść o kilkadziesiąt lat wstecz i poczuć magię ówczesnej Japonii). Jako, że nasze ciała przez ostatnie godziny były poskładane głównie w pozycji siedzącej, półleżącej czy też stanach pośrednich, właściwych dla samolotowej gimnastyki i prób znalezienia jakiejkolwiek w miarę wygodnej pozycji – postanowiliśmy wybrać się tam pieszo.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Pierwsze kroki w Tokio</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/drugi/</link>
      <pubDate>Tue, 30 Aug 2016 19:55:06 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/drugi/</guid>
      <description>Jako, że w stolicy Japonii lądujemy przed południem – mamy przed sobą jeszcze sporą ilość dnia do wykorzystania. I chociaż organizm jest lekko skołowany zmianą strefy czasowej (różnica w stosunku do letniego czasu w Polsce to 7 godzin) i dopomina się chwili regeneracji po długim locie – stwierdzamy, że nie pora na leżenie. Bezsenność – gdzie jak nie w Tokio! ☺
Po przedostaniu się z lotniska do miasta, udajemy się (cały czas wspierani i upewniani przez GPS) w rejony naszego pierwszego noclegu.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Tokio</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/pierwszy/</link>
      <pubDate>Wed, 24 Aug 2016 17:57:57 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/pierwszy/</guid>
      <description>Pierwszego, bardzo - jak się później okaże - reprezentatywnego kontaktu z japońską kulturą (osobistą) doświadczamy już na lotnisku Tokio Narita, gdzie spokojni Japończycy stoją grzecznie w równych rzędach oczekując na kontrolę paszportową, a Pani monitorująca ten (i tak już usystematyzowany) ruch, z uśmiechem na twarzy i przepraszającym tonem informuje stojące obok nas turystki o zakazie fotografowania w tym miejscu.
Po raz drugi otwieramy ze zdziwienia zachodnie powieki, kiedy po sprawnym przejściu przez kontrolę paszportową przechodzimy do taśmy, na której już krąży spora ilość bagaży.</description>
    </item>
    
    <item>
      <title>Wstęp</title>
      <link>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/intro/</link>
      <pubDate>Wed, 24 Aug 2016 16:57:57 +0200</pubDate>
      
      <guid>https://www.itchyfeet.pl/podroze/azja/japonia/intro/</guid>
      <description>Nasza podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni trwała 11dni, z czego 2 zajęło nam dotarcie na miejsce i powrót do domu. 9 dni w kraju Azji to niezwykle mało i zdawaliśmy sobie z tego sprawę od momentu zarezerwowania biletu lotniczego. Dlatego też - postanowiliśmy w tym skompresowanym planie spakować zarówno odwiedzenie możliwie największej liczby ciekawych miejsc, ale bez redukcji do bezmyślnego odhaczania kolejnych punktów i gorączkowego fotografowania wszystkiego dookoła, poznanie odrobinę żyjących tam ludzi, jak i niespieszny odpoczynek na łonie wschodniej natury.</description>
    </item>
    
  </channel>
</rss>
